W ostatnich latach coraz więcej osób otrzymuje pozwy od tzw. funduszy sekurytyzacyjnych. To instytucje, które skupują masowo niespłacone wierzytelności od banków, firm pożyczkowych czy operatorów telekomunikacyjnych. Często jednak okazuje się, że to, co w pozwie zostało przedstawione jako pewny i bezsporny dług, wcale nie musi nim być.
W praktyce sądowej bardzo często zdarzają się sprawy, w których pozwany – dzięki odpowiedniej obronie – wygrywa proces, a roszczenie funduszu zostaje oddalone w całości.
Skąd fundusz ma mój dług?
Fundusze sekurytyzacyjne działają w prosty sposób – kupują pakiety wierzytelności od banków i innych firm, zazwyczaj za ułamek ich wartości. Jeśli więc ktoś miał kiedyś niespłaconą kartę kredytową, kredyt konsumencki czy zaległość wobec operatora sieci komórkowej, istnieje duża szansa, że ta wierzytelność została odsprzedana.
Problem w tym, że fundusz często dysponuje jedynie szczątkową dokumentacją. Zdarza się, że do pozwu dołącza umowę sprzedaży całego portfela długów, w której widnieje tylko numer umowy lub PESEL dłużnika – bez szczegółów, które pozwalałyby jednoznacznie ustalić istnienie i wysokość długu.
Najczęstsze problemy z pozwami funduszy
- Brak dowodów na istnienie długu – sam wydruk z systemu informatycznego czy zestawienie spłat nie zawsze wystarcza. Fundusz powinien udowodnić, że umowa faktycznie została zawarta i że dług istnieje w danej wysokości.
- Brak legitymacji procesowej – często dokumenty nie potwierdzają wprost, że to właśnie ten fundusz nabył konkretną wierzytelność wobec konkretnej osoby.
- Przedawnienie roszczenia – wiele pozwów dotyczy długów sprzed wielu lat, które zgodnie z prawem mogą być już przedawnione.
- Naliczenie zawyżonych odsetek i kosztów – w pozwach nierzadko pojawiają się kwoty znacznie wyższe niż faktyczna należność, co dodatkowo obciąża pozwanego.
Jak można się bronić?
Najważniejsze: nie wolno ignorować pozwu. Brak odpowiedzi skutkuje wydaniem nakazu zapłaty, a w dalszej kolejności – egzekucją komorniczą.
W odpowiedzi na pozew można podnieść m.in.:
– zarzut braku legitymacji czynnej funduszu (czy na pewno jest właścicielem długu?),
– zarzut przedawnienia roszczenia,
– zarzut nieudowodnienia wysokości zadłużenia,
– kwestionowanie naliczonych odsetek i kosztów.
Każdy z tych argumentów, poparty właściwą analizą dokumentów, może doprowadzić do oddalenia powództwa w całości lub przynajmniej znaczącego obniżenia kwoty dochodzonej przez fundusz.
Dlaczego warto skorzystać z pomocy prawnika?
Samodzielna obrona w tego typu sprawach jest trudna, bo wymaga znajomości przepisów i orzecznictwa sądów. Prawnicy mają doświadczenie w analizie umów i dokumentacji, a także w formułowaniu skutecznych zarzutów procesowych.
Wielokrotnie zdarza się, że fundusze liczą na bierność pozwanego – im więcej osób nie odpowiada na pozew, tym łatwiej fundusz odzyskuje pieniądze. Tymczasem aktywna obrona może całkowicie zmienić wynik sprawy.
Podsumowując, pozew od funduszu sekurytyzacyjnego to nie wyrok. W wielu przypadkach dług jest nieudowodniony, przedawniony lub źle naliczony. Kluczowe jest szybkie działanie i skorzystanie z profesjonalnej pomocy. Dzięki temu można skutecznie obronić się przed nieuzasadnionymi roszczeniami i uniknąć niesłusznej egzekucji.